O Japonii: "Tak naprawdę cała ta Japonia jest czystym wymysłem. Nie ma ani takiego kraju, ani takich ludzi." Oskar Wilde

środa, 15 marca 2023

Piosenka inspirowana tekstem K. Przerwy Tetmajera - "A kiedy będziesz moją żoną", muzyka - Jan Kanty Pawluśkiewicz wykonanie M. Grechuta

 A kiedy będę twoją żoną














----------------------------------------------------

Kazimierz Przerwa-Tetmajer
A kiedy będziesz… (1902r)
A kiedy będziesz moją żoną,
umiłowaną, poślubioną,
wówczas się ogród nam otworzy,
ogród świetlisty, pełen zorzy.
.
Rozwonią nam się kwietne sady,
pachnąć nam będą winogrady,
i róże śliczne i powoje
całować będą włosy twoje.
.
Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy wolno alejami,
pomiędzy drzewa, cisi, sami.
.
Gałązki ku nam zwisać będą,
narcysy piąć się srebrną grzędą,
i padnie biały kwiat lipowy
na rozkochane nasze głowy.
.
Ubiorę ciebie w błękit kwiatów,
niezapominek i bławatów,
ustroję ciebie w paproć młodą
i świat rozświetlę twą urodą.
.
Pójdziemy cisi, zamyśleni,
wśród złotych przymgleń i promieni,
pójdziemy w ogród pełen zorzy,
kędy drzwi miłość nam otworzy.
.
scan Tomiku K. Przerwy -Tetmajer pt. Erotyki
Wszystkie reakcje:
Ty, Agnieszka Kubka, Irena Piekarz i 11 innych użytkowników

wtorek, 14 marca 2023

"Konsolka"- tekst inspirowany satyryczną piosenką A. Andrusa, pt. "Zabierzcie mi gitarę"

Posłuchajcie jak śpiewam,
niechaj zabrzmi konsolka.
Posłuchajcie jak śpiewam,
jestem prawdziwa Polka.
.

Minęła jesień, zima i karnawał.
nic nie mówiłeś, choć był czasu kawał.
Kiedy już nastał, znany dzień Gromnicznej
powiedziałam byś, nie przyjeżdżał mój śliczny,
ale ty wcale, mnie nie posłuchałeś
i pod mym oknem ciągle wystawałeś.
Wołałeś kocham, tęsknię, czekam,
milczałam jak głaz, mówiłam później - już nie zwlekam.
Wyszłam na balkon, rozwiać wątpliwości -
powstała scena, jak pełnia miłości.
Na balkonie ja.
My - Romeo i Julia.
.
Ref.
Zakręcę znów biodrami,
niechaj zabrzmi konsolka.
Zakręcę znów biodrami.
Tutaj jestem jak idolka.
Zakręcę znów biodrami.
Nie róbcie zbiegowiska.
Jestem prawdziwa Polka,
lecz nie ze Skarżyska.
.
Ulotność chwili, mija bezpowrotnie.
Dzień za dniem biegnie jak krople na oknie
Ludzie śpiewają i tańczą też
I z nadzieją, patrzą w przyszłość która czeka
Nadeszło lato - upalne jak w Rzymie.
Mamy to samo, co tam i na Krymie.
Wakacje u nas, są jak w raju.
Bryza Bałtyku, chłodzi jak znad Dunaju.
Piaszczyste plaże, a nie kamieniste -
czy smoliste lecz - ciepłe i złociste.
Pamiętasz jazdy?
I nocą z klifu gwiazdy?
.
Ref,
Zakręcę znów biodrami,
niechaj zabrzmi konsolka.
Zakręcę znów biodrami.
Tutaj jestem jak idolka.
Zakręcę znów biodrami.
Nie róbcie zbiegowiska.
Jestem prawdziwa Polka,
lecz nie ze Skarżyska.
.

la la la la la la la
la la la la la la la
I wszyscy śpiewamy!
.
Zakręcę znów biodrami,
lub mnie pogońcie ludziska.
Jestem prawdziwa Polka,
lecz nie ze Skarżyska.
.

14.03.2023 r.

piątek, 10 marca 2023

wiosenny powiew


jeszcze ziemia jest śniegiem spowita
gdy już wiosna znów cała w zieleni
nadzieja w sercach wszystkim zakwita
niejeden los się teraz odmieni
klekot bocianów wyzwala radość
krokus przez grudę pnie się do słońca
kwitnie natura i kwitnie miłość
par zakochanych - w parku bez końca
wierzba wypuszcza bazie puszyste
przeglądając się w wodzie olśniewa -
rzeka toczy swe wody przejrzyste
a w polu świtem skowronek śpiewa

.
Teresa G.
10.03.2023 r.

Z tomiku pt. "Barwy słów. Wiersze wybrane", w rozdziale -  Pory roku.

Z Antologii pt. - "Cztery pory roku. Miłość ma zapach wiosny". marzec 2026 r.



zdjęcie - Pixabay



sobota, 25 lutego 2023

NOWY ŚWIAT

 Inspiracja wierszem A. Asnyka - Daremne żale
.
Przeszłość minęła i już nie wróci
Błędem jest wracać i rozdrapywać rany
Świat nie może trwać w bezruchu
Musi iść naprzód niepokonany
.
Teraźniejszość jest jak rozstajne drogi
i zawsze się  rodzi tutaj niepewność...
Kiedy musimy wybrać jedną z nich 
bo od tego zależy nasza przyszłość
.
Świat nigdy nie stoi w miejscu
Rozwija się i naprzód rwie
Nie oglądajmy się za tym co było
bo przeminęło jak iskry dwie

Uczmy się z błędów lekcje brać
i więcej ich nie powtarzajmy
Przed nami czeka nowe życie
Nowym celom nadzieję dajmy
.
Teresa G.
25.02.2023 r.
wyrazy obowiązkowe: PRZEŚZŁOŚĆ, PRZYSZŁOŚĆ, BŁĄD, NIEPEWNOŚĆ.
--------------------------------------------------------------------------------------------

Daremne żale - Adam Asnyk
.
Daremne żale - próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.
.
Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Znikomych mar szeregu -
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.
.
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.
.
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą -
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.
.
Adam Asnyk

PIĄTEK, 24 LUTEGO 

 

Nowy świat

 Inspiracja wierszem A. Asnyka - Daremne żale
.
Przeszłość minęła i już nie wróci
Błędem jest wracać i rozdrapywać rany
Świat nie może trwać w bezruchu
Musi iść naprzód jak czołg niepokonany
.
Teraźniejszość jest jak rozstajne drogi
i zawsze się  rodzi tutaj niepewność...
Kiedy musimy wybrać jedną z nich 
bo od tego zależy nasza przyszłość
.
Świat nigdy w miejscu nie stoi
Rozwija się i idzie naprzód
Nie oglądajmy się za przeszłością
która minęła bezpowrotnie

Uczmy się z błędów lekcje brać
i nie powtarzajmy więcej ich
Przed nami czeka nowe życie
I nowe czekają cele
.

25.02.2023 r.

wyrazy obowiązkowe: PRZESZŁOŚĆ, PRZYSZŁOŚĆ, BŁĄD, NIEPEWNOŚĆ.

Z tomiku pt. "Krajobrazy słów. Wiersze wybrane", w rozdziale - Przemijanie.

-----------------------------------------------------------

Daremne żale - Adam Asnyk
.
Daremne żale - próżny trud,
Bezsilne złorzeczenia!
Przeżytych kształtów żaden cud
Nie wróci do istnienia.
.
Świat wam nie odda, idąc wstecz,
Znikomych mar szeregu -
Nie zdoła ogień ani miecz
Powstrzymać myśli w biegu.
.
Trzeba z żywymi naprzód iść,
Po życie sięgać nowe...
A nie w uwiędłych laurów liść
Z uporem stroić głowę.
.
Wy nie cofniecie życia fal!
Nic skargi nie pomogą -
Bezsilne gniewy, próżny żal!
Świat pójdzie swoją drogą.
.
Adam Asnyk

piątek, 24 lutego 2023

krzywdy

Wyrządzonych krzywd
nie sposób zapomnieć
ale wybaczyć trzeba -
dla samego siebie

Kto krzywdzi
powinien pamiętać
że karma wraca
czasem w innej formie...
to jednak,
pod właściwy adres...


24.02.2024 r.

Z tomiku pt. "Krajobrazy słów. Wiersze wybrane", w rozdziale - Powroty.


Poza nawiasem

 W domach z kartonu
na przedmieściach dużych miast
mokną na deszczu
powstające osiedla
ludzi bez domu

w poczekalniach dworcowych
udają podróżnych
w parku na ławce
nieprzespane noce

w środkach komunikacji
uciążliwi nawet na odległość...

pod kościołem -
czekają na zmiłowanie
dobrego Boga
i litościwych ludzi

spotkasz ich wszędzie
choćbyś nawet nie chciał

ten świat
konsekwencją bezprawia
biedy, ubóstwa, braku pracy
patologii...

równoległy świat
obok nas

skuteczna pomoc -
podanie ręki
przynosi owoc -
pomnożony
dopóki nie zniknie
takie bytowanie
jak wyrzut sumienia
opuszczonych ludzi 
spoza nawiasu
.
Teresa G.
24.02.2023 r.
.
Inspiracja wierszem Barbary Rosiek  pt. "Bezdomność".

Z tomiku pt. "Krajobrazy słów. Wiersze wybrane", w rozdziale - Na fali życia.

------------------------------------------------------------------------------

"Bezdomność" - Barbara Rosiak
.
Na śmietniku dusz
przykryta kolorową gazetą
(po deszczu odchodzi druk)
zapomina o głodzie miłości
żebrałam Panie Boże
nie o litość dla pokonanej
nie o nowe serce
pragnęłam odejść z niewoli
nie potrafiłam
tak kochałam
że zabroniono kochać
choroba duszy jedna na milion
mały procent ludzkości
wszechświat Droga Mleczna
rytm obolałej krzywej pracy mózgu
to więzienie dla niepoczytalnej


wtorek, 21 lutego 2023

Historia Jana (po korekcie) (mikroopowiadanie w wersji angielskiej typu flash-action)

 Upłynęło sporo czasu zanim 82-letni Jan Nowakowski - przebywając w Domu Opieki Społecznej doszedł do równowagi psychicznej. Zanim tam poszedł mieszkał na wsi. Nauczony do ciężkiej pracy na roli całe dnie spędzał w wiejskiej przestrzeni blisko natury. Miał swoje gospodarstwo rolne na którym czuł się wolny i niezależny - choć z trudem zdobyte środki z gospodarstwa ledwie starczyły na utrzymanie rodziny, podatki, opał i inne bieżące wydatki. Oboje z żoną Zofią starali się zapewnić dzieciom niezbędne potrzeby związane z wychowaniem i nauką.
Latem było nieco lżej. Dodatkowe pieniądze zarobione na własnej plantacji truskawek, sprzedaży owoców głównie jabłek i warzyw, a zwłaszcza kapusty która ostatnio pięknie obrodziła oraz w lesie na jagodach i grzybach - przynosiły dodatkowe dochody, przy dużym wysiłku całej rodziny.
.
Mijały lata. Lubił w niedzielne popołudnia objeżdżać konno swoją posiadłość, oraz spacerować po miedzach patrząc wnikliwym wzrokiem, czy aby na pewno wszystko rośnie jak potrzeba. Bywało, że kładł się wówczas na miedzy, wdychał pełną piersią czyste powietrze wypełnione zapachem trawy, rumianku, mleczy i różnego zielska. Patrzył w niebo i obserwował płynące obłoki, jak się łączą i rozdzielają, oraz na ich kształty - jakie wówczas przybierają. Z niepokojem patrzył na chmury podpływające z północy w stronę obłoków. Oby tylko z tego nie było jakiegoś deszczu pomyślał. Wystarczy jak cały poprzedni  tydzień lało.
.
Obserwacja nieba pobudzała jego myśli. Często wtedy rozmyślał o nawale pracy w gospodarstwie i nad rozwiązywaniem narastających problemów, które piętrzyły się z dnia na dzień, a związane były na ogół z brakiem pieniędzy. 
Niekiedy zatrzymywał się przy zagonach żyta, zrywał kłos i rozcierał go w dłoniach sprawdzając ile jeszcze czasu zostało zanim w pełni dojrzeje. Żniwa to rzecz priorytetowa pomyślał, od tego jaki będzie plon, dużo zależy... A łany zboża falowały na wietrze jak zielone morze przetykane czerwonymi makami jak gwiazdami i niebieskimi chabrami, jakby błękity nieba spadły na ziemię, tudzież wiły się powoje i bieliły rumianki. Jan z pogodną twarzą ogarniał łagodnym wzrokiem całe to swoje bogactwo i dziedzictwo po przodkach. Zamknął oczy i upajał się śpiewem ptaków, które tutaj brzmiały jak muzyka i koiły ból jego serca.
.
Gniady wówczas puszczony wolno skubał trawę na łące i oganiał muchy ogonem. Czasami kładł się na grzbiecie i tarzał w trawie - wierzgając nogami uniesionymi do góry, po czym podnosił się i nadal pasł się w trawie sprytnie wybierając miejsca z poprzerastaną młodą koniczyną.  Gospodarz często zerkał w jego stronę, patrząc czy czasami, nie wybiegnie na drogę i nie pocwałuje prosto przed siebie, czy nie wiadomo gdzie...
.
Mijały lata. Po śmierci żony i najstarszego syna - który zginął w wypadku samochodowym, gospodarstwo zaczęło stopniowo podupadać, a on także podupadł na zdrowiu.
Wkrótce obydwie córki które jeszcze z nim mieszkały, wyjechały do pracy do Islandii i wkrótce założyły tam rodziny.
.
Jan został sam jak przysłowiowy kołek w plocie. Mógł liczyć jedynie na pomoc sąsiedzką oraz na przychylność kilku dobrych ludzi ze wsi, do pracy w polu i w gospodarstwie. W miarę upływu czasu, pozbywał się stopniowo hodowli zwierząt domowych, zostawiając jedynie kury i króliki.
.
Kiedy przyszła już wiekowa starość, a nogi odmówiły posłuszeństwa z wielkim bólem zmuszony był 
oddać pole w dzierżawę, a sam znalazł się w Domu Opieki Społecznej.
Leżąc w tym obcym miejscu dużo rozmyślał. Czuł się wielce pokrzywdzony przez los. Miał teraz czas na spanie, telewizję i czytanie. Czasami tylko wyrwał go z drzemki czy czytania telefon od córek z pytaniami jak się czuje i czy czegoś nie trzeba kupić bądź załatwić. Zawsze w tych rozmowach rozpogadzał się i mówił, że u niego wszystko w porządku, a z wyżywieniem i opieką też jest dobrze. Nie chciał ich niczym martwić choć czuł się bardzo samotny, mimo zaprzyjaźnionych pensjonariuszy, książek i telewizora. Doskwierała mu nuda, ograniczenie ruchu i przebywania w przestrzeni wśród natury.

Dlatego często przy ładnej pogodzie, jeździł alejkami po okolicznym parku i słuchał śpiewu ptaków, mimo. że poruszał się tylko na wózku inwalidzkim. Ich śpiew był podobny do tego w jego wsi, choć skowronka tutaj nie było słychać -  jak tam, kiedy zawisł w górze nad jego polami.
.
Dni podobne do siebie mijały Janowi bez zakłóceń, aż do pewnego momentu. Pewnego wiosennego poranka, kiedy to, po śniadaniu położył się na łóżku by zdrzemnąć się po nieprzespanej nocy, usłyszał przez uchylone drzwi, rozmowę dyrektorki z nowo wybranym starostą. Rozmowa dotyczyła dofinansowania zakupu sprzętu rehabilitacyjnego dla pensjonariuszy ośrodka. Kiedy dyrektorka na końcu zapytała jaka kwota i kiedy wpłynie przelew na ten cel?  starosta skwitował to tylko jednym stwierdzeniem - "nie mój cyrk, nie moje małpy". A czyje?... zapytała dyrektorka i to pytanie zawisło w powietrzu bez odpowiedzi...
.
Jan, po tej odpowiedzi starosty, skulił się jeszcze bardziej na łóżku i chciał umrzeć...

Teresa G.
24.04.2018 r.

Słowa kluczowe: CZAS, PRZESTRZEŃ, NAZWA CZYNNOŚCI, CYRK.
(mogą być odmieniane przez przypadki) (microrrelatos)



poniedziałek, 20 lutego 2023

Historia Jana (mikroopowiadanie wersji angielskiej flash-action)

 Historia Jana

Upłynęło sporo czasu zanim 82-letni Jan Nowakowski w Domu Opieki Społecznej doszedł do równowagi psychicznej. Nauczony do ciężkiej pracy na roli, całe dnie spędzał w wiejskiej przestrzeni blisko natury.
Na swoim gospodarstwie rolnym, czuł się wolny i niezależny, choć z trudem zdobyte środki z gospodarstwa starczyły na utrzymanie rodziny, podatki i opał. Latem było nieco lżej. Dodatkowe pieniądze zarobione na własnej plantacji truskawek oraz w lesie na jagodach i grzybach przy dużym wysiłku całej rodziny przynosiły dodatkowe dochody.
Lubił w niedzielne popołudnia objeżdżać konno swoje pole i spacerować po miedzach, sprawdzając czy aby wszystko dobrze rośnie.
Po śmierci żony i najstarszego syna który zginął w wypadku, gospodarstwo zaczęło stopniowo podupadać, a on sam też podupadł na zdrowiu. Wkrótce obydwie córki, które jeszcze z nim mieszkały, wyjechały do pracy do Islandii i zaraz tam założyły rodziny.
Jan został sam jak przysłowiowy kołek w płocie. Mógł liczyć jedynie na pomoc sąsiedzką, oraz na pomoc kilku dobrych ludzi ze wsi, zwłaszcza do pracy w polu i w gospodarstwie.
Kiedy przyszła już wiekowa starość, a nogi odmówiły posłuszeństwa. nawet nie spostrzegł jak oddał pole w dzierżawę, a sam znalazł się w Domu Opieki Społecznej.
Leżał w tym obcym miejscu, czując się wielce pokrzywdzonym przez los. Czasami tylko wyrywał go z drzemki, czy czytania książek, telefon od córek z pytaniami jak się czuje i czy czegoś nie trzeba kupić badź załatwić. Zawsze w tych rozmowach rozpogadzał się i mówił, że u niego wszystko w porządku, a z wyżywieniem i opieką też jest dobrze.
Nie chciał ich niczym martwić, choć czuł się samotny, mimo zaprzyjaźnionych pensjonariuszy, książek i telewizora. Doskwierała mu nuda i ograniczenie ruchu.
Poruszał się tylko na wózku inwalidzkim. Często przy ładnej pogodzie, jeździł alejkami po okolicznym parku i słuchał śpiewu ptaków. Dni podobne do siebie, mijały bez zakłóceń, aż do pewnego momentu.
.
Po tym, jak przez uchylone drzwi usłyszał rozmowę dyrektorki ośrodka z nowo wybranym starostą w sprawie dofinansowania zakupu sprzętu rehabilitacyjnego dla pensjnariuszy ośrodka, usłyszał odpowiedź starosty - "nie mój cyrk, nie moje małpy". A czyje? zapytała dyrektorka i to pytanie zawisło w powietrzu bez odpowiedzi.
Jan skulił się jeszcze bardziej na łóżku i chciał umrzeć... .
Teresa G. 24.04.2018 r.
(słowa kluczowe: czas, przestrzeń, nazwa czynności, cyrk - mogą być odmieniane przez przypadki) (microrrelatos) Słowa kluczowe są. Jest to mikroopowiadanie wersji angielskiej flash - action, z tym, że wersja angielska przewiduje dłuższy tekst i trochę elementów języka poezji, opisy np miejsca.

sobota, 18 lutego 2023

Zamyślenie

Chcę się zatrzymać
i wszystko poukładać
by mieć czas
na zamyślenia
o rzeczach ważnych
i mniej
by mieć czas
na wiersz
i spacery
.
na dom i rodzinę
na myślenie i zastanawianie
nad sensem życia
filozofią
przyszłością
.
zamyślam się
i dzielę czas
na wiele różnych
spraw 

Teresa G.
18.02.2023 r.

Z tomiku pt. "Krajobrazy słów. Wiersze wybrane", w rozdziale - Rzeka czasu.