W zamglonym brzasku wstaje dzień.
Słońce różowi błękit nieba.
Pierwsze tramwaje i autobusy
ruszają w miejski labirynt
powstającego gwaru ulic.
Za miastem - taka cisza niepojęta,
że słychać w górze odlatujące ptaki
i brzęczenie pszczół miodnych
w przydrożnych wrzosowiskach,
usłanych niczym różowoliliowe
dywany późnego lata.
Migocą w tańcu ostatnie motyle
i kołyszą się na krzewinkach wrzosu
jak na rozbujanych huśtawkach.
Babie lato srebrzy się w słońcu,
wiatr je niesie daleko przed siebie
zanim nie zniknie w sinej mgle.
Nadeszła jesień ze swoją paletą
i zmienia zieleń na swoje barwy.
Poranki rodzi mgliste i chłodne,
gdy krople rosy srebrzą wrzosy.
Wiatrem szeleści w drzew koronach
i pod stopami ściele liście.
5.09.2021 r.
Z tomiku pt. "Krajobrazy słów. Wiersze wybrane", w rozdziale Pory roku.
O Japonii: "Tak naprawdę cała ta Japonia jest czystym wymysłem. Nie ma ani takiego kraju, ani takich ludzi." Oskar Wilde
niedziela, 5 września 2021
Wrzosowisko
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz