Na przyjście lata założę,
bikini w kwitnącą łączkę
i kapeluszem słomkowym
nakryję głowę przed słońcem.
Będę szła brzegiem morza,
gdzieś wysoko odezwą się śmieszki.
Bose stopy ochłodzi mi fala
i morska bryza powiewem
mnie całą orzeźwi.
Tam promień słońca biegnący
przez całe morze błękitu
jasną smugą aż do brzegu -
na spienionych falach się złoci
i tańczy w upale
aż drży powietrze.
W oddali na horyzoncie,
białe żagle kołyszą się
leniwie na łódkach,
jak w łupinie orzecha.
Kiedy czerwień
zachodzącego słońca,
rozlewając się w wodzie,
dochodzi do plaży -
słychać śpiew świerszczy,
a świecące iskierki świetlików
migocą jak gwiazdy,
w tę letnią parną noc.
Zamykam w butelce
ten obraz lata -
by do mnie wracał,
w mroźne, zimowe dni.
26.06.2022 r.
Z tomiku pt. "Krajobrazy słów. Wiersze wybrane", w rozdziale - Morskie pejzaże.
O Japonii: "Tak naprawdę cała ta Japonia jest czystym wymysłem. Nie ma ani takiego kraju, ani takich ludzi." Oskar Wilde
niedziela, 26 czerwca 2022
Letnia impresja
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz